…i wyrośniesz drzewem

Moja nowa znajoma z Australii, z którą pracujemy nad tematyką adaptacji i hartowania dla osób wykluczonych społecznie i ekonomicznie, wpisała na listę tematów „infrastrukturę pogrzebową”. Oczywiście, akurat tuż przed świętem zmarłych.

Zacząłem dzisiaj rano sobie myśleć, jak mogłyby wyglądać technologie i rytuały pogrzebowe w przemienionej społeczności. Przemienione tak, aby z jednej strony zachować ciągłość pamięci społeczności i rodziny, a z drugiej, aby podkreślić naszą przynależność do ekosystemu, wyrażającą się przez świadomy udział w cyklicznych procesach życia.

Napisałem więc, na zaprzyjaźnionej grupie FB:

Nie pamiętam, kiedy zdarzyło mi się uzyskać tyle pozytywnych reakcji. Część komentarzy podkreślała, że autorki/autorzy osobiście wolą kremację, ale w ogólności pomysł zyskał uznanie.

Jawi mi się to jako lokalny, społecznościowy gaj pamięci, włączony w permakulturowe życie ekosystemu. Jasny znak tego, że nasze więzy z ludźmi, którzy odeszli, są też więzami z Ziemią, traktowaną jako społeczność, do której należymy.

Pamięć o ludziach i jej rytuały stają się wówczas pamięcią o całej Ziemi i zjednoczeniem z wszystkimi żywymi istotami. Śmierć ciała jest wtedy jednym z etapów cyklu — i nie trzeba do tego żadnej doktryny teologicznej. A wszystko dzieje się w ramach codziennego życia społeczności, bez wstydliwego wyrzucania śmierci poza naszą świadomość. Czyż nie byłoby to właściwą częścią procesu Przemiany?


Postanowiłem zobaczyć, jak się sprawa ma na świecie. I oczywiście zacząłem od Cioci Wiki.

W skrócie: nie jest dobrze. Im bliżej Polski, tym bardziej nie jest dobrze.

W Australii na przykład jest tak: https://palliativecare.org.au/palliative-matters/natural-burials

W Hiszpanii: https://urnabios.com/natural-burial-grounds-and-memorial-gardens/

A u nas… https://e-prawnik.pl/artykuly/zasady-chowania-zmarlych-w-polskim-systemie-prawnym.html


Ale wyobraźmy sobie, że „niewielka grupa zdeterminowanych osób” zdołałaby coś z tym zrobić… Jak myślicie?