Porozmawiajmy jak ludzie…

Nie próbujemy nikogo przekonywać

Celem naszej pracy jest znaleźć i zebrać osoby, które czują powinowactwo z prezentowanymi tu treściami. Z nimi chcemy przejść do rozumnego działania. Szanujemy inne perspektywy, nawet jeśli ich nie podzielamy.

Dyskurs o katastrofie klimatycznej jest pełen walk o mniej czy bardziej istotne szczegóły. Wzajemne przekonywanie się, często sprowadzone do ogólnego dyskredytowania „drugiej strony”, pożera energię ludzką i utrudnia współdziałanie. Naszym celem jest tę energię uwolnić i skierować ku rozumnemu i pragmatycznemu działaniu. Dlatego szukamy wspólnego mianownika i od niego wychodzimy w stronę propozycji praktycznych.

Nie konkurujemy z innymi nurtami myśli i działania

Mierzymy się z największym kryzysem w historii ludzkości. Nie wiemy, czy w ogóle go przeżyjemy. A na pewno nie wiemy z góry, co może o tym zadecydować.
Niech każdy robi, co może i uważa za wartościowe, szanując inne podejścia i łącząc siły, jak się da.
Wielomyślność, współpraca i otwarta komunikacja!

Uważamy, że nie da się stworzyć (i wykonać) jednego wielkiego planu dla wszystkich. Wychodzimy od kilku działań, które uznajemy za najbardziej odpowiednie, ale nie narzucamy ich innym. Każde działanie oparte na współpracy i otwartej komunikacji jest wkładem we wspólną pracę nad przetrwaniem cywilizacji i gatunku.

Podchodzimy aideologicznie

Narzędzia i działania, o jakich mówimy, nie wymagają wyznawania żadnej szczególnej doktryny.
Współpraca, sojusze i konfederacje, jakie budujemy, nie wymagają jednomyślności we wszystkim.
Równość, otwartość i współpraca to nasze jedyne oczekiwania.

Istnieją oczywiście społeczności zbudowane na ideologiach nierówności, dla których takie podejście będzie nie do przyjęcia. Ale to już ich wybór…

Katastrofa klimatyczna nie da się zatrzymać, a tym mniej odwrócić.

Jej skutki, szczególnie gospodarcze, polityczne i społeczne, już są widoczne, a najpewniej za naszego życia doprowadzą do załamania się społeczeństw cywilizacji przemysłowej (czyli prawie wszystkich).

Oczywiście, katastrofa klimatyczna jest sumą wielu katastrof, wśród których globalne ocieplenie i jego bezpośrednie skutki są największym pojedynczym czynnikiem. Zanieczyszczenia chemiczne i biologiczne, przekształcanie krajobrazu i tym podobne osłabiły zdolności adaptacyjne ekosystemu i wzmocniły efekty ocieplenia. Próby zaradzenia tym zmianom czy wręcz odwrócenia kierunku rozwoju sytuacji (degrowth, dekarbonizacja itp.) wymagają dodatkowych nakładów energii, surowców – i w efekcie dodatkowej produkcji przemysłowej, wraz z towarzyszącymi jej zanieczyszczeniami.

Surowce naturalne wyczerpują się

Wraz z katastrofą klimatyczną, stopniowe wyczerpywanie się paliw1 i innych surowców naturalnych spowoduje upadek cywilizacji przemysłowej, a w konsekwencji jej stopniowe przekształcenie w następną, jeszcze nieznaną formę, zgodnie z procesem sukcesji ekologicznej.

Cywilizacja przemysłowa, w której (wciąż jeszcze) żyjemy powstała dzięki dostępowi do wielkich ilości taniej energii. Umożliwiło to (a wraz z powstaniem pieniądza kredytowego wymusiło) wykładniczy wzrost gospodarki (konsumpcji), zużycia energii i surowców oraz zanieczyszczeń. Przy okazji wyniosło poziom życia nawet najuboższych mieszkańców krajów przemysłowych do poziomu niewyobrażalnego kiedykolwiek przedtem2.

Pierwszymi oznakami wyczerpywania się zasobów naturalnych jest wzrost ich cen3 – nie tylko energii, ale coraz większej ilości surowców naturalnych. Kiedy ceny dojdą do poziomów zaporowych, cywilizacja uzależniona od tych szczególnych zasobów (szczególnie od ropy naftowej) będzie musiała się radykalnie przekształcić, na podobieństwo zarastającego jeziora, przekształcającego się w mokradło, które następnie staje się łąką.

Pora się dostosować…

Działania spowalniające i ograniczające skutki katastrofy klimatycznej są konieczne, ale już niewystarczające.
Dodatkowo konieczna jest adaptacja naszego sposobu myślenia do nowej sytuacji a za tym przekształcenie naszych społeczności i zadbanie, aby następne pokolenia były lepiej przygotowane do tego, co je czeka.

Te trzy aspekty: zmiany naszego własnego nastawienia, przemiana społeczności, w których żyjemy i pomoc naszym następcom są treścią mojej pracy i naszego dzisiejszego spotkania. Największym z tych trzech wyzwań jest nasza własna, wewnętrzna przemiana – ale dobra wiadomość jest taka, że nie jesteśmy z tym sami.

Ostoją ludzkości są małe społeczności, przeważnie zdefiniowane przez wspólne terytorium.

Dlatego skupiać się będziemy na już istniejących, choćby chwilowo dys/niefunkcjonalnych, społecznościach lokalnych.

To podejście jest znacząco inne od popularnych „szkół” głoszących konieczność zakładania „społeczności intencyjnych”, ekowiosek, osad przetrwania i innych, specjalnie stworzonych „na okoliczność” upadku. Tu będziemy rozmawiać o „podstawowej komórce społecznej”, za którą uznajemy społeczność lokalną: wioskę, dzielnicę, uniwersytecki kampus czy od lat zaskłotowaną kamienicę. Społeczność lokalna jest naszym rzeczywistym środowiskiem życia. To tam właśnie będziemy żyć, gdy zacznie się załamywać infrastruktura społeczna i techniczna. Wzajemna pomoc sąsiedzka jest najważniejszym czynnikiem w trudnych czasach. Kiedy rosną koszty energii i transportu, spada mobilność ludzi i nawet najukochańsza rodzina daleko nie zastąpi dobrego sąsiada z przeciwka.


1 Temat „Peak Oil” przystępnie przedstawia Stuart McMillen: http://www.stuartmcmillen.com/pl/comic/peak-oil/

2 http://www.stuartmcmillen.com/pl/comic/energetyczni-niewolnicy/

3 Ceny widoczne na rynku są słabym i spóźnionym odbiciem cen realnych, jako że większość z nich (np. koszt zniszczenia środowiska, koszt wojen surowcowych, utrzymania kontroli nad złożami) są „eksternalizowane”: przerzucane na innych i usuwane z rachunku.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x